Monitoring na straży mienia i wierności małżeńskiej

POWRÓT

Zebrania, zebrania … i po zebraniach. Tematem, który poruszany był na zebraniach rocznych wielu wspólnot mieszkaniowych, a który wywołuje wiele kontrowersji jest monitoring. Na jednym z zebrań Pan Henryk zwrócił się do Zarządu Wspólnoty z pismem, w którym żąda odszkodowania za „straty moralne” ponieważ jego życie „legło w gruzach”, jak to dramatycznie ujął. Żona Pana Henryka, która sprawowała funkcję członka Zarządu Wspólnoty wykorzystała zapisy monitoringu w ich sprawie rozwodowej. Pan Henryk nie ukrywał, iż w trakcie kilkutygodniowej nieobecności żony gościł swoją rudowłosą znajomą. Małżonka, dowiedziawszy się od sąsiadki o nocnych wizytach u Pana Henryka, najpierw próbowała namówić sąsiadów do składania zeznań w sądzie na okoliczność niewierności swojego męża, ale kiedy to zawiodło postanowiła wykorzystać zapisy monitoringu. Tak się nieszczęśliwie dla Pana Henryka złożyło, że kamera monitorująca wejście do klatki schodowej obejmowała również drzwi wejściowe do jego mieszkania. Stąd roszczenie Pana Henryka o zadośćuczynienie za straty na duszy i ciele.

Sala w trakcie zebrania podzieliła się na dwie skonfliktowane strony. Jedna, męska stanowczo żądała zdemontowania kamer, a druga damska, solidaryzowała się z żoną Pana Henryka.

Nie wiemy jak zakończy się sprawa rozwodowa Pana Henryka. Montaż monitoringu we Wspólnocie poprzedzony był uchwałą członków Wspólnoty i nikt tej uchwały nie zaskarżył. Monitoring miał na celu podniesienie bezpieczeństwa mieszkańców budynku często odwiedzanego przez agresywne grupy nastolatków. Tak więc było to działanie w ramach porządku prawnego, pomimo iż monitoring ograniczał prawo do prywatności. Rudowłosa znajoma Pana Henryka odwiedzając go w mieszkaniu pod nieobecność małżonki, wchodząc do monitorowanego budynku godziła się na zapis swojej osoby za pośrednictwem kamery, ponieważ wchodziła na teren prywatny.

Jednak częściowe skierowanie kamery na drzwi do prywatnego lokalu, nie było działaniem prawnym. Kamery winny obejmować części wspólne nieruchomości tj. wejście, podwórze, parking, a nagrania dokonane za ich pośrednictwem nie mogą być użyte do innych celów niż zapewnienie bezpieczeństwa.

Sytuacja jest dość skomplikowana nie tylko z uwagi na obecność w życiu Pana Henryka rudowłosej znajomej. Otóż żona Pana Henryka pełniąca funkcję członka Zarządu, wykorzystała ją do celów innych niż reprezentowanie Wspólnoty. Pan Henryk twierdzi, że naruszono jego dobra osobiste jako członka Wspólnoty, a jego małżonka obecna na zebraniu wykrzykiwała, że dzięki „kamerowaniu we Wspólnocie ” wreszcie się z „tą rudą” rozliczy…

I tak video nadzór stał się przyczyną trwałego rozkładu związku nie tylko małżeńskiego.

POWRÓT